15:27 | Posted in ,
Dotarlismy do Hoi An ok 14:00, szybki obiad bo padalismy z glodu i ruszylismy na rekonesans. Miasto slynie z licznych zakladow krawieckich i nie da sie tego nie zauwazyc ;) na kazdym kroku wzrok przyciagaja kiecki, sukienki, spodnie itd a nawet na zamowienie robione buty wszelkiej masci ;). Wystarczy dac sie obmierzyc i juz nastepnego dnia fatalaszki sa gotowe.

Czy mozna bylo z tego nie skorzystac ;)? Dalismy sie zmierzyc od stop do glow wlaczajac mezczyzn i jutro odbieramy efekty dzisiejszych przymiarek ;)



Spacer po starym miescie - przypomina nam klimatem Ubud (Indonezja) - czysta przyjemnosc!! Waskie uliczki, urocza architektura w dobrym stanie, dziesiatki sklepow/zakladow krawieckich i wszechobecne chinskie lampiony!





Mnostwo klimatycznych restauracji, knajpek, barow. Chcialoby sie w kazdej zatrzymac choc na chwile. My najpierw klasycznie zjedlismy sajgonki ;) i tutejsza zupe 'wonton' w Hai Cafe a potem rybke i krewetki curry w Cafe 96. Kulinarnie niezle mozna sie tutaj rozhulac ;)



Gong Pa i Klim Pao pobiora jutro poznym popoludniem lekcje gotowania ;) - zdamy relacje.

Wszyscy zas z samego rana wybieramy sie jutro na zwiedzanie My Son - malego Angkor Wat. Potem pare godzin na spacer to Hoi An i juz o 19:00 bedziemy w drodze do Nha Trang.
��

Comments

0 responses to "Hoi An (24.03.2010)"