12:25 | Posted in , , ,
We wtorek wieczorem uderzylismy w strone Dworca Glownego w Hanoi. Od razu poczulismy sie jak w domu. Wnetrze dworca jakby wyjete z polskiej rzeczywistosci. Byc moze zapach w toaletach byl troche bardziej przytlaczajacy, taka Warszawa Centralna w Hanoi, tylko mniej ludzi.

Nie zdazylismy kupic biletow w "pierwszej" klasie czyli soft sleepers. Musielibysmy spac w 2 kuszetkach a chcielismy byc wszyscy razem. Wybralismy zatem "hard sleepers" gdzie w kazdej kuszetce sa 3 pietra lozek po dwoch stronach - w sumie miejsca na 6 osob. W naszym przedziale byl sredniego wieku Wietnamczyk i mloda przestraszona Wietnamka. Ogolnie noc calkowicie spokojna - przedzial zamykany od srodka, klimatyzacja. Nasze spiwory daly nam wystarczajacy komfort, choc lozka byly o jakies 20cm za krotkie i lekkawo twarde (deska i 1cm grubosci materac).

Wszystko byloby naprawde super gdybym nie postanowil zgubic naszego przewodnika Lonely Planet :( Zostawilem go w pociagu za co Szon Dao jest na mnie wkurzona do teraz ;) Jestesmy teraz w trakcie poszukiwania kserowanej podrobki po jakiejs korzystnej cenie. Niestety wietnamskie ksera maja naprawde slabe mapki i ciezko cokolwiek na nich wypatrzyc :( ale jakos sobie pewnie damy rade!

Pociag jechal do Lao Cai, ktore znajduje sie jakies 40km od Sapy. W pociagu zwerbowal nas przewoznik, ktory dawal standardowa cene (1,5$ za osobe) za dowoz do centrum Sapy. Niestety okazalo sie, ze postanowil poczekac do przyjazdu kolejnego pociagu i ruszyc z kompletem w busie. Dla nas oznaczalo to dodatkowa godzine czekania. Potem 1,5h kretymi, stromymi drogami i bylismy na miejscu. Miasteczko to znajduje sie jakies 1600mnpm.



Pospalismy do 10am, zjedlismy sniadanie, obudzilismy Klim Pao i poszlismy na maly trekking do wioski Cat Cat. Wszystko byloby naprawde super gdyby nie wieczna mgla :( nie zrobilismy w zasadzie zadnych zdjec widokow (pierwsze zdjecie w pierwszym wpisie na naszym blogu pochodzi wlasnie z Sapy), tylko H'mongow (jedna z tutejszych etnicznych mniejszosci- Hmong) i swinskich kup ;))) mamy nadzieje, ze jutro bedzie lepsza pogoda i w koncu zobaczymy troche slonca!

Jestesmy nieustannie zameczani przez tutejszych sprzedawcow, staramy sie byc asertywni ale czasami sie nie udaje ;) [dopis Szon Dao] Juz znalezlismy sie w posiadaniu makatki na sciane/Gong Pa (Aga bedzie wiedziec o co chodzi ;) ), uroczej torebki/Szon Dao a takze ultra designerskiego pokrowca na ipoda/Klim Pao. Wszystko jest w miare tanie no i mozna sie potargowac :)

Na jutro mamy zaplanowany 1-dniowy treking a w piatek ruszymy motorami po okolicy.

Zdjecia rowniez jutro. Teraz idziemy spozywac alkohol :)

pzdr
Kacu Warung aka Kejsper

Comments

2 responses to "Sa Pa (17.03.2010)"

  1. eva On 17 March 2010 at 13:01

    Przecież tak narzekaliscie na LP bali swego czasu to po co wam teraz w Wietnamie. Sprbujcie jakiegos innygo przewodnika, moze bdzie ciekawszy. Mapki w LP są raczej nieudane wiec moze i lepiej ze ich w kserowce nie bedzie widac.

    alkohol - wino jablkowe. Najtansze, najmocniejsze, wyborne.

    Czako

     
  2. Sztanderka On 18 March 2010 at 03:18

    Przewodnik po Bali to najgorwszy przewodnik LP (wedlug rowniez innych turystow) Nam na razie Vietnam LP sie sprawdzal wiec wciaz szkoda ze przepadl. Wino jablkowe - sprobujemy ;)