Nie zdazylismy kupic biletow w "pierwszej" klasie czyli soft sleepers. Musielibysmy spac w 2 kuszetkach a chcielismy byc wszyscy razem. Wybralismy zatem "hard sleepers" gdzie w kazdej kuszetce sa 3 pietra lozek po dwoch stronach - w sumie miejsca na 6 osob. W naszym przedziale byl sredniego wieku Wietnamczyk i mloda przestraszona Wietnamka. Ogolnie noc calkowicie spokojna - przedzial zamykany od srodka, klimatyzacja. Nasze spiwory daly nam wystarczajacy komfort, choc lozka byly o jakies 20cm za krotkie i lekkawo twarde (deska i 1cm grubosci materac).
Wszystko byloby naprawde super gdybym nie postanowil zgubic naszego przewodnika Lonely Planet :( Zostawilem go w pociagu za co Szon Dao jest na mnie wkurzona do teraz ;) Jestesmy teraz w trakcie poszukiwania kserowanej podrobki po jakiejs korzystnej cenie. Niestety wietnamskie ksera maja naprawde slabe mapki i ciezko cokolwiek na nich wypatrzyc :( ale jakos sobie pewnie damy rade!
Pociag jechal do Lao Cai, ktore znajduje sie jakies 40km od Sapy. W pociagu zwerbowal nas przewoznik, ktory dawal standardowa cene (1,5$ za osobe) za dowoz do centrum Sapy. Niestety okazalo sie, ze postanowil poczekac do przyjazdu kolejnego pociagu i ruszyc z kompletem w busie. Dla nas oznaczalo to dodatkowa godzine czekania. Potem 1,5h kretymi, stromymi drogami i bylismy na miejscu. Miasteczko to znajduje sie jakies 1600mnpm.
Pospalismy do 10am, zjedlismy sniadanie, obudzilismy Klim Pao i poszlismy na maly trekking do wioski Cat Cat. Wszystko byloby naprawde super gdyby nie wieczna mgla :( nie zrobilismy w zasadzie zadnych zdjec widokow (pierwsze zdjecie w pierwszym wpisie na naszym blogu pochodzi wlasnie z Sapy), tylko H'mongow (jedna z tutejszych etnicznych mniejszosci- Hmong) i swinskich kup ;))) mamy nadzieje, ze jutro bedzie lepsza pogoda i w koncu zobaczymy troche slonca!
Jestesmy nieustannie zameczani przez tutejszych sprzedawcow, staramy sie byc asertywni ale czasami sie nie udaje ;) [dopis Szon Dao] Juz znalezlismy sie w posiadaniu makatki na sciane/Gong Pa (Aga bedzie wiedziec o co chodzi ;) ), uroczej torebki/Szon Dao a takze ultra designerskiego pokrowca na ipoda/Klim Pao. Wszystko jest w miare tanie no i mozna sie potargowac :)
Na jutro mamy zaplanowany 1-dniowy treking a w piatek ruszymy motorami po okolicy.
Zdjecia rowniez jutro. Teraz idziemy spozywac alkohol :)
pzdr
Kacu Warung aka Kejsper
2 responses to "Sa Pa (17.03.2010)"
Przecież tak narzekaliscie na LP bali swego czasu to po co wam teraz w Wietnamie. Sprbujcie jakiegos innygo przewodnika, moze bdzie ciekawszy. Mapki w LP są raczej nieudane wiec moze i lepiej ze ich w kserowce nie bedzie widac.
alkohol - wino jablkowe. Najtansze, najmocniejsze, wyborne.
Czako
Przewodnik po Bali to najgorwszy przewodnik LP (wedlug rowniez innych turystow) Nam na razie Vietnam LP sie sprawdzal wiec wciaz szkoda ze przepadl. Wino jablkowe - sprobujemy ;)