Mui Ne to rozkosz dla podniebienia - swieze ryby i pyszne owoce morza na kazdym kroku!

Oczywiscie sprobowalismy ;)

W pierwszy dzien na stol wjechaly 4 ryby w tym grilowany rekin + przegrzebki (pycha!).
Drugiego dnia dwie ryby w tym snapper + dwie porcje przegrzebek + gigantyczne krewetki oraz grilowany krab na deser. Trudno bylo przestac jesc ;)








W zasadzie podczas 2.5 dnia pobytu w tym mniejscu albo jedlismy albo plywalismy albo lezelismy na lezakach. 100% bumelowania.

Drugiego dnia zeby sie troche poruszac wyruszylismy jeepem na zwiedzanie okolicy - uroczo polozony Fairy Stream i spacer srodkiem czerwonego strumienia w przepieknych okolicznosciach przyrody oraz mozolne wdrapywanie sie na biale i zolte wydmy.





BTW zjezdzanie na wydmach na pozyczonych (10tys VND) od tutejszych dzieci kawalkach plastiku to sciema! Nie dziala albo nasi chlopcy byli za duzi;)

Mui Ne to mekka turystow rosyjskich - obok wietnamskich, rosyjskie napisy i lokalne 'fabryki' sosu rybnego.

Comments

0 responses to "Mui Ne (28.03.2010)"